Z Izabelą Miko, aktorką, ekolożką, twórczynią projektu EkoMiko o ekologii i nie tylko rozmawia redaktor Ekologia.pl Joanna Szubierajska.

Izabela Miko – ekolożka. Nie przykuwasz się do drzew, nie chodzisz w rozciągniętych swetrach, nie można spotkać Cię na dachu ministerstwa razem z Greenpeace. Zatem w jaki sposób manifestujesz swoje podejście do ekologii?

Uważam, że bezmyślna eksploatacja ziemi pozbawi moje wnuki jej piękna. Biorę odpowiedzialność za to, co kupuje i co wyrzucam bo w przyrodzie nic nie ginie. Segregacja śmieci była moim pierwszym krokiem na drodze do pogłębiania mojej świadomości ekologicznej. Potem moje działania ekologiczne zaczęły się rozmnażać i z dnia na dzień odkrywałam nowe rzeczy, które mogę zrobić.

Tak naprawdę liczy się każdy mały wkład – wyłączanie urządzeń i świateł, drukowanie dwustronne, zmienianie żarówek na energooszczędne, zgniatanie butelek przed wyrzuceniem. Ostatnio zmieniłam butelki na te aluminiowe – wielokrotnego użytku. Nie wyrzucam ciuchów, tylko je oddaję. Dla mnie te czynności są automatyczne. Oprócz konsekwencji jakie mają dla ziemi, daję przykład wszystkim innym wokoło.

Założyłam stronę www.ekomiko.pl aby stworzyć forum, na którym spotkam się ze wszystkimi, którym nieobce jest odpowiedzialne i mądre życie na wspólnej planecie. Bardzo chcę zarazić wszystkich tą moja obsesją i pokazać, że dbanie o środowisko może być świetnym sposobem na integracje młodzieży i wspólne tworzenie. Dlatego zapraszam wszystkich do EkoGangu, gdzie wymieniamy się pomysłami i organizujemy akcje typu „Precz ze Stand–by’em” albo „Zbiórka zużytych baterii”, „Godzina bez Światła”. Chcę, aby dzieciaki w szkole tworzyły swoje osobne EkoGangi i wybierały żandarmów, którzy pójdą na przykład do gminy domagając się koszy na segregacje. Będą w szkole zbierać baterie. Ogłoszą w swoim miasteczku zbiórkę elektrosprzętu i załatwią odbiór. Sprawdzą cieknące krany w szkole itp. Będą też świetne nagrody od ciągle rosnącej grupy sponsorów. Jedną z najbardziej rozrywkowych części strony EkoMiko jest cyklicznie pojawiający się eko videoblog, w którym opowiadam o zielonym życiu odkrywając też swoje codzienne życie w Hollywood. Są też wywiady ze znanymi aktorami i osobowościami oraz relacje z planów zdjęciowych. Projekt EkoMiko ruszył także w USA. Tutaj mam dostęp do ludzi i organizacji, które zajmują się tym od lat i pomogą mi w rozszerzeniu mojej działalności. Wraz z innymi aktorami przygotowujemy nowe działy programu TV. Jest wiele pomysłów, które narodziły się niedawno w grupie naukowców i wolontariuszy w LA. Mam nadzieję, że razem uda nam się wiele osiągnąć, a ja wszystko to przeniosę na nasz polski grunt, bo on jest dla mnie priorytetem.

Spotykasz wiele sławnych osób, kto jest dla Ciebie autorytetem, biorąc pod uwagę ochronę środowiska?

Najbardziej imponują mi działania Leonarda DiCaprio i Adriana Grenier aktora z serialu Ekipa, z którym przeprowadziłam dwa wywiady umieszczone w moich videoblogach. To są osoby, które naprawdę podejmują olbrzymie kroki, aby chronić środowisko a przez ich sławę są w stanie dotrzeć do milionów ludzi.

Znalazłaś się w obsadzie dubbingu filmu „Żółwik Sammy”. Mówisz głosem ekolożki z Kaliforni. Dlaczego wybrałaś taką postać?

Kiedy otrzymałam propozycję użyczenia głosu w tym filmie, wiedząc jaka jest jego tematyka, zgodziłam się od razu. Szukam różnych ciekawych dróg na promowanie ekologii. Chcę za każdym razem, w interesujący sposób udzielać młodzieży ekologicznej lekcji. Tymczasem film jest chyba najlepszą na to metodą. Z kolei film dla dzieci pozwala zacząć tę edukację od najmłodszego pokolenia. Nadzieja na czystsze środowisko leży właśnie w tych dzieciakach. Natomiast „Żółwik Sammy” pokazuje dbanie o ekologię w naprawdę przemyślany i fajny sposób. Przyznam, że kiedy zobaczyłam jak główny bohater zaplątuję się w plastikową torbę rozryczałam się. Drugi taki moment, to kiedy Sammy wpływa w plamę ropy. Film pokazuje ocean w śliczny, kolorowy sposób. A pięćdziesiąt lat życia naszego żółwika pokazuje, jak musimy być odpowiedzialni za nasze środowisko. W Polsce, ale też już w Stanach ludzie wiedzą, że jestem totalnie „eko”. Mam swoją fundację non-profit EkoMiko, której celem jest promocja ekologii. Dlatego właśnie tego typu projekty do mnie trafiają. Dla mnie samej to, że ludzie tak o mnie myślą, jest zresztą ogromnym zaszczytem. Zawsze jestem gotowa wziąć udział w czymś, co będzie temu służyć. Często nie śpię po nocach ponieważ muszę grać i prowadzić fundację, która rozwija się w bardzo szybkim tempie. Żeby się ze wszystkim wyrobić szukam dodatkowych w dobie godzin. Było to jednak zawsze moim marzeniem, żeby połączyć aktorstwo z moją proekologiczną działalnością. Nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa niż udzielając głosu ekolożce z Kaliforni.

Promujesz ekologię, czasami w dość kontrowersyjny sposób – można zobaczyć Ciebie w stroju Ewy z półnagim modelem, jak reklamujesz świecę. Czy robienie szumu medialnego to dobry sposób (jedyny), by sprzedać produkt? No i nasuwa się drugie pytanie: Twoje produkty są dość drogie, czy to nie jest po prostu sprzedawanie ekologii, chęć zarobienia?

Reklama świeczek ma zwrócić uwagę ludzi i zaciekawić produktem. Uważam, że eko jest sexy, a ten kto potrafi kochać i dawać miłość będzie też wrażliwy na potrzeby Ziemi. Nic o tym nie wiem, że występuję w stroju Ewy. Reklamując organiczny czysty balsam do ciała zawarty w wosku mojej świeczki pokazuje gołe ramiona i plecy tancerza smarowane balsamem, jeżeli jest to tak gorszące, czy wydaje się tanią reklamą to z pewnością będzie przykro polskiemu fotografowi, który według mnie wykonał bardzo klimatyczne artystyczne zdjęcia. Myślę, że tylko chora wyobraźnia potrafi najwspanialszą nawet idee ośmieszyć, czy spłaszczyć. Przede wszystkim, pieniądze ze sprzedaży świeczek zasilają fundację EkoMiko i na nich nic nie zarabiam, wręcz przeciwnie, na razie ponoszę koszty z produkcji, bo w linię zainwestowałam swoje własne pieniądze a kup domu odłożyłam na przyszły rok, więc nikt tu się nie wzbogaca. Świeczka sama w sobie jest też produktem edukacyjnym, która uczy jak można wszystko wykorzystać powtórnie a nie wyrzucać. To produkt, który ma pobudzić ciekawość i wiedzę ekologiczną, niestety żaden dziennikarz w Polsce nie pokusił się o przeczytanie informacji o tym produkcie. Pewnie to moja wina, bo jeszcze nie pojawiło się tłumaczenie strony www.shopekomiko.com. „Olej kokosowy, wosk organiczny, olejki eteryczne – do stosowania na zimno i na gorąco. Pielęgnują i nawilżają skórę. Dwa niezapomniane zapachy – dla niej i dla niego pobudzą wyobraźnię i ukoją zmysły. Wosk jest wlany do butelki po winie, a w biodegradowalnym opakowaniu zatopione są nasiona polnych kwiatów. Papier ulotki jest wykonany z kamienia i całkowicie wolny od tradycyjnej pulpy celulozowej. Wszystko w zgodzie z naturą, dla natury, dla Ciebie…”

Jeżeli chodzi o cenę, to produkt ten jest wysokiej jakości balsamem do ciała, perfumami, świeczką o klimatycznym płomieniu i zapachu. Ten produkt jest też eko przesłaniem. Na pewno świadomość społeczeństwa w Polsce jest mniejsza, ale wiąże się to z brakiem dobrych wzorców i kompetentnej informacji na temat ekologii i produktów. Przyjęło się, że ekologiczne oznacza drogie. To błąd. Fundacja EkoMiko potrzebuje pieniędzy, a w Polsce nie ma co liczyć na sponsoring. Zatrudniam w Fundacji Polskiej ludzi pracujących przy prowadzeniu stron EkoMiko, facebook, twitter. Choć pomaga mi w tym PEFRON, bo zatrudniam tylko wspaniałych niepełnosprawnych młodych pasjonatów to jednak są to comiesięczne koszty, które od dwóch lat ponoszę sama. Jest wiele potrzeb – tłumaczenie i montaż odcinków modyfikacje i uaktualnianie stron, potrzebuje więcej ludzi zarówno w USA jak i w Polsce. Jest wiele pomysłów, które czekają na realizację i finansowanie. Będziemy mieli autobus EkoMiko, który będzie jeździł do szkół w różnych miastach w Stanach.

Spełnił się Twój „American dream”. Jesteś aktorką, tancerką, jesteś osobą znaną i rozpoznawalną. Nie myślałaś, by zainteresować się polityką? Miałabyś większe możliwości, by promować ekologię.

Na razie jest za wcześnie, żeby o tym mówić. Myślę o tym, jako o naturalnej konsekwencji zaangażowania w działalność proekologiczną i prospołeczną. Na razie jednak skupiam się na rozkręceniu działalności projektu EkoMiko i rozwoju kariery aktorskiej oraz producenckiej. Na politykę przyjdzie czas później.

Jak sama powiedziałaś, masz świra na punkcie ekologii. Co jesteś w stanie zrobić, by ratować przyrodę? Masz swoją fundację, zaoferowałaś także wspólną kolację z osobą, która wesprze ją sporym datkiem. Do czego jesteś się w stanie posunąć?

Wyczuwam ton złośliwości w pytaniu. Ja moją pasję traktuję bardzo poważnie, ale chce ją przedstawiać innym w lekki i żartobliwy sposób. Mam ogromny do siebie dystans. Zachęcając do darowizn na edukację ekologiczną dzieci, powiedziałam, że fundator może liczyć na spotkanie przy kawie, gdzie będę trzymając Go za rękę tłumacząc konieczność działań proekologicznych lub osobiście wymienię żarówki w jego domu na energooszczędne. To był żart, dobrze odczytany w USA, źle w Polsce. Wielu aktorów amerykańskich uczestniczy w akcjach charytatywnych, w których fani licytują prywatne spotkanie z artystą lub mecz tenisowy, a dochód zasila kasy różnych fundacji. Co będę jeszcze robić. Pomimo trudności i niezrozumienia dalej będę tłumaczyć moje odcinki videobloga, prowadzić stronę po polsku, edukować, pobudzać myślenie i działania ekologiczne. O tym wszystkim mówię w moich blogach. Nie zrażając się krytyką będę nawoływać, żeby żyć odpowiedzialnie i że Ziemie pożyczamy tylko od naszych wnuków. Sądzę, że ogólnie idea ekologii ulega pewnego rodzaju spłyceniu. Sprowadza się ją do recyklingu i odnawialnej energii, a przecież nie tylko o to chodzi. Przecież recykling jest ostatnią rzeczą, która można zrobić z problemem nadmiernej konsumpcji. Zamiast segregować plastikowe butelki, lepiej zrobić sok w domu w pojemniku wielorazowego użytku. Warto również świadomie robić zakupy lub też je ograniczyć. Świat musi być tak zorganizowany, że to będzie łatwy wybór. Chodzi o zmiany masowe, na poziomie globalnym. Żeby je uzyskać, nie tylko powinno się ułatwić wybory konsumentom, ale zmieniać je na poziomie prawnym. Może zabrzmi to okrutnie, ale powinny być wprowadzane kary, bo inaczej wielu ludzi nie zmieni swoich zachowań. Obciążyć nimi trzeba w szczególności duże firmy, które zatruwają środowisko nadmierną produkcją choćby dwutlenku węgla. O to właśnie zamierzam walczyć również w Polsce, bo to moja Ojczyzna.

Co poradziłabyś początkującym ekologom, może „sikanie pod prysznicem”?

No i znowu złośliwości i źle przetłumaczone moje wypowiedzi, to jest ciekawe, bo jako portal ekologiczny, powinni państwo rozumieć, ze trzeba w sposób kreatywny i lekki mówić o ekologii, żeby dotrzeć do młodzieży. Marzę o tym, żeby ludzie byli świadomi wszystkiego, co robią, co myślą, co kupują. Ludzie często sądzą, że są bezsilni. Tak naprawdę wszystko zaczyna się od siebie. Jeśli dziesięć osób zrezygnuje z kupowania napojów w plastikowych butelkach, to już jest coś, to przyniesie efekt. My, jako konsumenci, mamy siłę. Chcę, by wszyscy wiedzieli, że każdy wybór ma konsekwencje. Oczywiście siła jest w liczbach, ale jeśli każdy będzie świadomy swojej siły, to ta liczba urośnie. Naprawdę liczy się każdy mały wkład. A jeżeli chodzi o „sikanie pod prysznicem”, to przytoczyłam wypowiedź Madonny sprzed 10 lat zwracając uwagę na montowanie dwukomorowych spłuczek. Bo wody jest na Ziemi coraz mniej. Naprawdę każda kropla się liczy i więc myślę, że jest warto zwrócić uwagę na bezmyślne spuszczanie wody. Jedna osoba może zaoszczędzić 2210 litrów wody rocznie, poprzez… tak – sikanie pod prysznicem zamiast spuszczanie wody.

Dziękuję bardzo za rozmowę